Kocham i nienawidze song from Terapia free mp3 download online on Gaana.com. Listen offline to Kocham i nienawidze song by e V. Play new songs and old songs; mp3 song download; music download; m; music on Gaana.com
"Kocham I Nienawidzę" lyrics and translations. Discover who has written this song. Find who are the producer and director of this music video. "Kocham I Nienawidzę"'s composer, lyrics, arrangement, streaming platforms, and so on. "Kocham I Nienawidzę" is sung by Florek. "Kocham I Nienawidzę" is Polish song, performed in Polish .
Sieradz - kocham i nienawidzę. 5,103 likes · 3 talking about this. Autorskie photostory z Sieradza i nie tylko.
Vay Tiền Nhanh. Kocham, nienawidzę LyricsKocham Polskę, ale nie tą lewackąKreowaną przez mainstreamowe mediaI pedalstwo na czele z tęczową, TVN-owską propagandąTo obóz ? i ich wyborcze łajnoTakiej Polski nienawidzę, staję po drugiej stronieTwardo stąpam po ziemi, chociaż nasz kraj staje na głowieProsto w oczy powiem prawdę, powiem to, co mnie boliBez mrugnięcia powiek strzelam pogardą, słowo po słowie do nichKtoś tu gra do swojej bramki, ale nigdy nie trafiRóżowe baloniki z orzełami zamiast flagiNie łykam tego gówna, bo tego nie można strawićLiczą się biało-czerwone barwy i Orzeł BiałyWierzę w nieczysty układ przy okrągłym stoleWierzę, że Lech Wałęsa to jest TW „Bolek”Wierzę w to, że sam nie rozpadł się TupolewWierzę w to, że to nie są teorie spiskowe[Tekst i adnotacje na Rap Genius Polska]
[Refren: Jazzy]Kochaj albo nienawidźI tak rozpoznamy często tych ludzi w maskachKochaj albo nienawidźPoznamy tych co mówią prawdziwe hasłaKochaj albo nienawidźI tak rozpoznamy każdy fałszywy aplauzKochaj albo nienawidźBo rozróżniamy te zachowania miasta[Interlude]No, tak się robi rap! Wice Wersa, Grand Papa Dziad[Zwrotka 1: Dogas]To od lat tkwi mojej krwi i nic z tym nie zrobiszZamieniam sny na czyny by żyć z tym do woliMam pomysł dlaczego miałbym go nie zrealizowaćI tak powieszą na nas psy, bo coś się nie spodobaPierdole opinie co nagminnie chcą nami szarpaćWiem po co idę i z kim u boku to mi wystarczaW mieście gniewu, interesów, stresu na co dzieńKocham i nienawidzę tym samym jak każdy człowiekW Tobie samych sukcesów, prostej miłościTo nie znaczy święceń kiedy wielu błądziJa wrzucam na oś mieszankę dobra i złościTa nowa salwa jest dla Nas i szczerej osobowościNie oczekuje od Ciebie, że to zrozumieszPrzyjaciel może stać się wrogiem i na odwrót w sumieTraktuje ten bajzel z dużym dystansemA Ty schowaj ideały i nie polegnij w walce[Refren: Jazzy]Kochaj albo nienawidźI tak rozpoznamy często tych ludzi w maskachKochaj albo nienawidźPoznamy tych co mówią prawdziwe hasłaKochaj albo nienawidźI tak rozpoznamy każdy fałszywy aplauzKochaj albo nienawidźBo rozróżniamy te zachowania miasta[Zwrotka 2: Verte]Nie czujesz nic, gdy kolejny nawija przeciętnieEwidentnie nie przejdziesz obojętnieWkładam w to serce, mam swoją wersjęJedni będą kochać, inni mieć awersjęLiryczne impresjeMajki chwyta, to nie lipaElita wita na bitach, wywołując epilepsjeTo prawda, znamy i mamy koneksjeKontrowersje, w tej kwestii mam obsesjęChcesz morały prawićKochaj lub nienawidźA potem wejdź na bit i daj się zabićTo grzązki teren, wiesz przeżyłem wieleJestem snajperem, sam wybieram moje celeJoł, nacja, dym mój i płynów synuWalczymy do końca, jak Kommodus i MaximusNie jestem tu po to byś mnie kochałTrzy razy H, inaczej H do H do H[Refren: Jazzy]Kochaj albo nienawidźI tak rozpoznamy często tych ludzi w maskachKochaj albo nienawidźPoznamy tych co mówią prawdziwe hasłaKochaj albo nienawidźI tak rozpoznamy każdy fałszywy aplauzKochaj albo nienawidźBo rozróżniamy te zachowania miasta[Zwrotka 3: Radio]To Hip-Hop, kultura, my ją mamy we krwiTak latamy po bibach, zwijamy staf w bletkiMiasto tętni rytmem zła, nic nie poradziszOceń życie sam, kochaj albo nienawidźTrzeba sobie poradzić, iść pod swoje dyktandoBo nienawiść fascynuje, a miłość pcha na dnoBardzo często łatwo w tym orjentację stracićWięc jednoznacznie kochaj albo nienawidź„Pić , palić” - wielu uważa to za normęJak to ze każdy z nas pogonił kiedyś komuś torbęTo życie gdzie Twój zły wybór często może zabićZłożymy jego portret Kochaj albo nienawidźNocne przekręty to trendy, brudne zapędyDzielnicy obręby, krajów podwórkowe bębnySuma styli odrębnych gdzie za błędy każdy płaciTo miasto zna nas dobrze więc je kochaj albo nienawidź[Refren: Jazzy]Kochaj albo nienawidźI tak rozpoznamy często tych ludzi w maskachKochaj albo nienawidźPoznamy tych co mówią prawdziwe hasłaKochaj albo nienawidźI tak rozpoznamy każdy fałszywy aplauzKochaj albo nienawidźBo rozróżniamy te zachowania miasta
Kochają, nienawidzą Lyrics[Zwrotka 1: Bezczel]Jedna nas kochają, drudzy nienawidząCzęsto nie znając oceniają nas po tym co widząMy to uliczni poeci, artyści, bandyciDzieci ulicy odlane w betonie róże, kwiaty złaDiamenty, szmaragdy, perły, kryształy, karatyA te słowa zostawią na nich ślady jak stygmaty, sprawdźPiszemy o tym co na co dzień spotykamy tuO tym na zwroty, tę krew i poty wylewamy spójrzZwarci, gotowi do walki młodzi zdeterminowaniZdemoralizowani chuligani dla nichZamilcz jesteśmy wybrańcami, rewolucjonistamiNa lewo tu prawo i sprawiedliwość wymierzamy samiTwarda prawda codzienności prozaBo gdy piszę wersy sąsiad przypierdala ProzacWchodzę na bit by zabić nienawiść i zawiśćNabij karabin rap łzawi, krwawiZa swój gniew nie krew przelewam tylko atramentOd zawsze byłem, jestem, będę, artystą na amen[Refren: Bezczel]Przez jednych okrzyknięci artystamiPrzez drugich nazywani bandytami, zamilcz, zamilczNasi fani, fani – to dla nich, dla nichTen podwórkowy hardcore gramy, gramyPrzez jednych okrzyknięci artystamiPrzez drugich nazywani bandytami, zamilcz, zamilczNasi fani, fani – to dla nich, dla nichTen podwórkowy hardcore gramy, gramy[Zwrotka 2: Poszwixxx]Jedni nas kochają, drudzy nienawidząCzęsto nie znając, oceniają nas po tym, co widząSzydzą, drwią, pierdolą głupotyMy to wariaci, pielgrzymi życia, talenty bez flotyZepsute pomioty donoszą: rysy, łysy, szary dres (Szary dres)Jeden chuj czy frajer, czy piesOd dziecka gniew w nas, buntownicy z wyboruSB-cka krew w was, stado starych bachorówTwierdzą, że nie mamy tu prawa oddychaćBłazny, dla których słowa Rydzyka są ideą życiaWedług nich jestem bandytą, złodziejemRaczej miejscowym buddystą, artystą, koneseremI gdy robię bit społeczniaków, to męczy niesamowicieŚciska baniak od rana (Sub-bass na ciężkim beacie)Jedni nas nie trawią, inni szanująOceniają z góry, przybijają piątkę albo prowokują[Refren: Poszwixxx]Przez jednych okrzyknięci artystamiPrzez drugich nazywani bandytami, zamilcz, zamilczNasi fani, fani – to dla nich, dla nichTen podwórkowy hardcore gramy, gramyPrzez jednych okrzyknięci artystamiPrzez drugich nazywani bandytami, zamilcz, zamilczNasi fani, fani – to dla nich, dla nichTen podwórkowy hardcore gramy, gramy[Zwrotka 3: Ede]Jedni nas kochają, drudzy nienawidząCzęsto nie znając, oceniają nas po tym, co widząCo epizod winią nas za pasję i pracęIch skryte marzenia to żebym spoglądał zza kratek, ejKarmię te podwórka rapem, a niektórych wkurwia toKiedy patrzą w moje oczy [?] bzdury, furia, złoGdzie? Kto? Czemu? Co drugi blok to samoNienawidzą, kochają, rap uzależnia jak KetanolKarty rozdane już, już nas nie powstrzymająNiech to grają, słuchają ulice, niech mnie mają za bandytęBanitę liter z bitem zbitych w całośćJak się budzą w nocy, jedyne, co budzą – żałośćW ten deseń uderzę, po co rozpaczać nad losemKrytykę kruszę, proszę jak proszek mym nosemWnoszę świeżość w grę, mrożę w żyłach Fabuła, Luka 4: Lukasyno]To podwórkowy hardcoreTo krew, pot i łzyTu nic nie przychodzi łatwoTu ulica drugą matkąTo rewiry, gdzie nikt nie zapuszcza się z pełną sakwąReggaeton, moją mantrąSpowiadam się przed Bogiem w ręce z długopisem, kartkąCi, co zbyt wiele pragnąNie wiedzą, że bogactwo jak bagno dla słabych zasadzkąCiężko harowałem na to, by żyło mi się lepiejTo nieprzespane noce i setki wyrzeczeńPamiętaj – zdrowia ci nie zwróci hajsu pełna kieszeńDbaj o dobre imię – tego nikt ci nie odbierzeTo Fabuła, Koneksja, wschodni frontBiałostocka szkoła, reggaeton – poczuj toBandyckie flow, 220 VoltSłabi spłyną z prądem, my idziemy pod prąd
tałi kocham i nienawidze tekst